Dusza pełna marzeń

Izotek i ja

W czwartek wzięłam ostatnią tabletkę Izoteku, tym samym kończąc siedmiomiesięczną kurację tym lekiem. Długo zastanawiałam się przed podjęciem leczenia, czytałam dużo informacji w internecie i postanowiłam podzielić się z Wami moim doświadczeniem.

aptekagold.pl

Może na początek… co to jest Izotek? Na pewno nie byle co. Zawiera praktycznie tylko pochodne witaminy A, która dobrze działa na naskórek, hamując powstawanie pryszczy. Należy pamiętać, że witamina A jest rozpuszczalna w tłuszczach, dlatego Izotek bierze się zawsze w czasie posiłku. Aby wspomóc wchłanianie leku, w składzie tabletki można znaleźć oleje.

Można powiedzieć, że Izotek jest ostatecznością w walce z trądzikiem. Słyszałam, że lekarze niechętnie go przepisują, głównie u dziewcząt, gdyż w czasie leczenia nie wolno zajść w ciążę. Gdyby tak się stało, dziecko urodziłoby się bez kończyn. Z tego powodu trzeba przynieść do doktora zaświadczenie od ginekologa dot. antykoncepcji. Chłopcy mają o tyle łatwiej, że ten krok mogą pominąć 😉 😛 Kuracja trwa od 6 do 8 miesięcy. Z racji tego, że do prawidłowego rozpuszczenia leku potrzebujemy tłuszczów, to w czasie kuracji wzrasta poziom cholesterolu. Przed każdą wizytą kontrolną należy robić badania krwi, aby sprawdzić, czy organizm daje sobie radę z tak dużą ilością witaminy A. Jeśli chodzi o dawkę, to jest ona odbierana indywidualnie do każdej osoby i zależy od masy ciała, dlatego warto się zważyć przed pójściem do lekarza. 😉

Musicie koniecznie wiedzieć, że z braniem Izoteku wiąże się występowaniem skutków ubocznych. Ja dostałam od lekarza broszurkę z ich listą. Powinniście też taką mieć 🙂 To, co zawsze występuje, to suche usta. I uwierzcie mi, tego nie da się uniknąć, dlatego przydaje się masa balsamów do ust, w każdej torebce i w każdym pokoju. O kosmetykach, które mi w tym pomagały, możecie przeczytać TUTAJ.
Dodatkowo na Waszej twarzy mogą pojawić się suche skórki. :/ Pielęgnacja twarzy w okresie leczenia musi być minimalna, gdyż skóra jest wtedy bardzo delikatna i wrażliwa. Do zmywania makijażu używam zawsze oleju kokosowego, a następnie przemywałam twarz pianką Cetaphil, a na koniec krem z tej samej firmy. I to tyle. Powinno się zrezygnować w czasie kuracji z maseczek, peelingu i innych podobnych zabiegów. (Tak mi polecił lekarz). Jeśli chodzi o makijaż to można go spokojnie wykonywać, tylko trzeba mieć na uwadze te suche skórki.

To, co się bardzo często zdarza, to suchy nos i niewielkie krwotoki. W moim przypadku krew leciała mi tylko jakieś 5 razy, więc nie było źle. Ale kiedy wycierałam/dmuchałam nos, na chusteczce były czerwone plamy – krew. Jednak jak mówię, nie było tego dużo 🙂 To co ma związek z narządem węchu, to mój ciągły „katar”. Nie byłam przeziębiona, nie mam alergii, a przez całe 7 miesięcy musiałam mieć chusteczki przy sobie, gdyż ciągle „ciekło” mi z nosa 😛

Inny skutek uboczny to bolące mięśnie. Można nic nie robić, a mimo to ledwo się rusza różnymi częściami ciała. U mnie najbardziej dotknięte tym bólem były plecy. Zginanie się bez jęknięcia graniczyło z cudem. Z tego też powodu zrezygnowałam z treningów – w środku ćwiczeń zaczynałam płakać i rezygnowałam 😦 Do tego dochodzi fakt, że Izotek może spowodować wzrost wagi, co mnie niestety dotknęło. 😦

To są te trzy skutki uboczne, które mnie najbardziej dotknęły. Pojawiły się jeszcze dwa, jednak dopiero po pięciu miesiącach brania leku. Gdyby nie one skończyłam terapię w czerwcu, ale musiały się mnie przyczepić pod koniec maja. Pierwszy z nich to zaczerwienione wewnętrzne kąciki oczu, pojawiły się skórki widoczne nawet bez makijażu i troszkę to bolało.
Drugi był najgorszy ze wszystkich. Pojawił się 27 mają, czyli miesiąc przed planowanym końcem kuracji. UWAGA! Jeśli jesteś wrażliwa/y, nie czytaj tego. Otoż… Obok palca jednej ręki „wyskoczył” mi kawałek tkanki. Tak, dobrze myślicie, miałam troszkę mięśnia obok paznokcia. Możecie sobie wyobrazić moje przerażenie, nie miałam pojęcia, z czego to się wzięło. Na całe szczęście kilka dni potem miałam wizytę kontrolną i dowiedziałam się, że jest to skutek uboczny leku. Zmniejszyłam o połowę dawkę Izoteku i w ciągu tygodnia problem zniknął 😀

Trzeba jeszcze pamiętać o tym, że w czasie leczenia może spaść poziom odporności. Z tego powodu trzeba być przygotowanym na więcej chorób lub przeziębień niż normalnie. U mnie do tego doszły jeszcze wizyty u ortodonty i pojawiły się zajazdy, czasem nawet w obydwu kącikach na raz.
To wszystkie skutki uboczne, które mnie dotknęły.

Podejmując się leczenia, należy pamiętać, że Izotek nie należy do tanich leków. Na początku kuracji płaciłam 90 zł za opakowanie, w którym znajdowało się 60 kapsułek i starczało ono na miesiąc. Niestety pod koniec podrożał do 100 zł i kupiłam jego zamiennik za 86 zł.

Dlaczego zdecydowałam się na kurację? Mój problem z trądzikiem pojawił się w pierwszej klasie gimnazjum i tak naprawdę od razu poszłam do dermatologa. Przepisał mi maść z antybiotykiem, ale za długo jej nie używałam, ponieważ wtedy jeszcze nie wiedziałam, że łączenie takiego leku z tonikiem, w którym występuje alkohol może spowodować szkody. 😛 Po jakichś dwóch tygodniach moja buzia się zaczerwieniła, więc odstawiłam i tonik, i maść. Poczekałam. aż moja twarz wróci do normalności i znowu zaczęłam smarować ją tym lekiem. Niestety podrażnienie pojawiło się ponownie i zdecydowałam odłożyć maść. Potem coś tam znowu miałam, aż w końcu lekarz zdecydował przepisać mi antybiotyk w tabletkach. I stał się cud! Moja buzia była gładka… do czasu. Miesiąc po skończeniu leczenia trądzik powrócił. 😦 I znowu kolejne maści i jakieś tabletki. Do lata 2015 krostki miałam tylko na strefie T, niestety w zeszłoroczne wakacje stało się coś strasznego i wyskoczyły też na policzkach. Mogę śmiało powiedzieć, że był to najgorszy okres w mojej walce z trądzikiem. Wtedy na całej twarzy miała syfki i przyznam szczerze, że naprawdę wstydziłam się wychodzić bez makijażu i unikałam patrzenia w lustro. Wtedy lekarz postanowił znowu przepisać mi antybiotyk. Kuracja dobiegała końca, a u mnie nie było widać różnicy. Krostek w ogóle nie ubywało. I wtedy podjęłam decyzję o Izoteku. Teraz po skończeniu kuracji tym lekiem, mogę śmiało powiedzieć, że cieszę się, że to zrobiłam. Pierwsze skutki ubocze pojawiły się już w pierwszym tygodniu leczenia i często dawały mi w kość. Jednak nie poddawałam się i byłam w stanie je znieść, byleby tylko pozbyć się trądziku. Moja buzia baaardzo dawno nie była tak gładka jak teraz. Zostało mi troszkę blizn, może troszkę bledszych niż w trakcie kuracji, gdyż Izotek również działa na blizny.

W czasie brania leku zmienił się typ mojej skóry – z tłustej przeszła do mieszanej i bardzo wrażliwej. Moja Mama nie jest zadowolona z tego, bo teraz muszę kupić nowe kosmetyki dostosowane do tego typu cery, a w mojej kosmetyczce są same przeciwtrądzikowe 😛 W tym momencie potrzebuję kosmetyków do cery wrażliwej oraz takie, które naprawdę dobrze nawilżają. Jeżeli możecie mi coś polecić, proszę, zróbcie to 🙂

Podsumowując… Ja jestem bardzo zadowolona z efektu kuracji! Mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiała walczyć z trądzikiem i, że uda mi się pozbyć blizn. Nie przeszkadzają mi one bardzo, ale jakby się udało pożegnać z nimi, to czemu nie? Czy macie może jakieś sprawdzone maści?

Coś mi się wydaje, że jest to najdłuższy post na tym blogu. 😛 Włożyłam w niego całe moje serce i doświadczenie z Izotekiem. Mam nadzieję, że w jakiś sposób Wam pomogłam 🙂

PS. W czasie kuracji nie wolno się opalać, więc w te wakacje jestem chodzącą śmiercią 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s